Kierowcy “rajdowcy” czyli Polak – kierowca

| kategoria: porady

Nie tylko prędkość, ale też zachowanie względem pieszych jest wyznacznikiem naszych kierowców. Często lekceważymy pieszych i cheć przejścia na druga stronę ulicy. Nie zwracamy na nich uwagi jadąc przez kałuże, ale też ignorujmy wyrażoną przez pieszego chęć pokonania jezdni. Kierowcy z krótszym stażem częściej jednak decydują się na gwałtowne hamowanie na widok pieszego, starsi często jadą. Tymczasem, piesi też nie są bez winy, często wtargną na jezdnię, jakby nie zdawali sobie sprawy z faktu, że w starciu z autem nie mają żadnych szans.

Często również kierowcy ignorują nakaz zatrzymywania się przed “zieloną strzałką”, traktując ją jako automatyczne  zezwolenie na skręt. Tymczasem  “zielona strzałka” to skręt warunkowy, można skręcić, pod warunkiem, że wszyscy inni uczestnicy ruchu są bezpieczni, co dotyczy nie tylko samochodów, ale też pieszych i rowerzystów. Stając przed tym znakiem, zyskujesz czas, potrzebny do zorientowania się w sytuacji.

Jazda lewym pasem to kolejny grzech naszych kierowców. Prawy pas bywa rozjeżdżony, pełen kolin i wyboi. Poruszają się nim ciężkie autobusy i ciężarówki, więc lewy pas kusi. Tylko, jeśli my poruszamy się lewym pasem wolno, blokując drogę innym uczestnikom ruchu drogowego… cóż… jesteśmy zawalidrogą, którego trzeba czasem ominąć, łamiąc przepisy… Nie ma się co dziwić, że nas czasem otrąbią wyprzedzający prawym pasem… A przecież, przy odrobinie dobrej woli i uwagi, można jeździć własnym tempem, nie zmuszając do niego innych, a wręcz przeciwnie… pozwalając innym jeździć w ich własnym tempie.

Szczytem brzydkiego zachowania jest ignorowanie konieczności włączania kierunkowskazu. To obowiązek, o czym należy pamiętać, a nie tylko dobra wola. Kierunkowskaz informuje innych kierowców, zarówno tych, którzy jadą za tobą, jak  i tych z naprzeciwka, o tym, co zamierzasz zrobić. Dzięki temu mogą zredukować prędkość, i dopasować się do warunków na drodze, bez gwałtownego hamowania i groźby kolizji.

W trasie staraj się nie hamować bez powodu. Wprowadzasz w błąd jadących za tobą. Może, jeśli potrzebujesz zwolnić, po prostu zdejmij nogę z gazu? Auto samo wytraci prędkość. Nie musisz przyprawiać jadących za tobą o lekkie przypadki paniki. Przecież oni mogą co chwila myśleć, że właśnie są świadkami wypadku lub kolizji. Gorzej, że mogą się znieczulić po dłużej jeździe i  nie zareagować właściwie wówczas, gdy ty naprawdę będziesz hamował.

Gdybyśmy, jako kierowcy, częściej zwracali uwagę na siebie, na to co robimy, jak się zachowujemy na drodze, może mniej byłoby kolizji czy wypadków. Nie tylko tych z udziałem pieszych, ale też takich spowodowanych brakiem wyczucia, empatii i myślenia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.